poszukiwania świętego graala

czyli zakup kaszy lub mąki kukurydzianej w bytomiu. w zasadzie wszystkie większe sklepy w centrum sprawdzone, pozostały mi już tylko hipermarkety na obrzeżach miasta, do których po prostu nie chce mi się jeździć, ewentualnie jeszcze nowopowstały sklep ze zdrową żywnością. mniej więcej tak samo czuję się szukając soli kamiennej niejodowanej do przetworów.
jakieś 10 lat temu podobnie poszukiwałam dżemu z borówek, nawet markety wtedy objechałam, nic. i tak zupełnie przez przypadek zagadnięta przez panią w sklepiku osiedlowym w katowicach panewnikach powiedziałam o tych poszukiwaniach, a ona się odwróciła i z uśmiechem na ustach wręczyła słoik. alleluja! pewnie z kaszą może być podobnie – gdzieś, kiedyś przez przypadek trafię.

ale teraz nie mogąc dostać kaszki kukurydzianej postanowiłam wykorzystać kaszę mannę do ugotowania polenty. mieszałam dzielnie przez ponad 50 minut. nie udało mi się niestety osiągnąć stanu, w którym na ściankach garnka tworzy się skorupka, ale i bez niej mamałyga nadawała się do spożycia. o czym świadczyć może scenka obiadowa – szczęśliwie nie miałam na tyle głębokiego półmiska, by tę porcję zaserwować i trochę polenty zostało w garnku, gdy z klientem na karku niebacznie pozostawiłam półmisek sam na sam z mężem. bo kiedy mogłam już usiąść do obiadokolacji, tylko zawartość garnka mi pozostała.

polenta, sos grzybowy z zielonek

polenta
2,5 l wody, 2 łyżki soli morskiej, 45 dkg kaszy manny/kaszy kukurydzianej
osoloną wodę zagotować w dużym garnku, bo pryska. stopniowo dodawać kaszę mieszając trzepaczką, żeby nie było grudek (nie uniknęłam, ale dziecko ten problem niwelowało wyjadając je w trakcie mieszania). gotować i mieszać bez przerwy przez 50-60 minut łyżką z długą rączką, najlepiej drewnianą. teoretycznie w pewnym momencie polenta powinna zacząć odstawać od ścianek garnka, na których powinna tworzyć się chrupiąca skórka. 
można podawać od razu lub wylać na głębszy półmisek i zostawić do ostygnięcia. potem odgrzewać pokrojoną polentę na patelni lub grillując.

grzybowy sos z zielonek
45 dkg zielonek (znanych też jako gąski, prośnianki lub pocłonki), 1 mała cebula, 2 ząbki czosnku, 1 łyżka posiekanej natki pietruszki, puszka pomidorów, sól, pieprz, oliwa
grzyby oczyścić i pokroić w cienkie paski. cebulę pokroić w piórka i zeszklić na oliwie. dodać posiekany czosnek, natkę pietruszki oraz zielonki, podsmażać ok. 3 minut. dodać posiekane pomidory, przyprawić i dusić 15-20 min. często mieszając na średnim ogniu.
po przełożeniu polenty na półmisek polać sosem i pochłaniać gorące 😉

Zerknij tutaj rónież:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.